Na wstępie
podzielę się z Wami takim spostrzeżeniem.
Mam wrażenie,
że co roku podróż zarówno do, jak i z Chorwacji trwa coraz dłużej, co wydaje
się dziwne patrząc na cudowne autostrady prowadzące prawie pod same
apartamenty.
Dowodzi to
jednoznacznie, że coraz więcej ludzi z całej Europy wybiera ten cudowny kraj na
miejsce swego wakacyjnego pobytu.
Tak
zrobiliśmy i my, bo nigdzie indziej nie wypoczywa się tak wspaniale jak w Cro.
Tegoroczna
trasa podróży w połowie podobna do zeszłorocznej, znacząco się jednak od niej
różniła.
1.
Po raz pierwszy jechaliśmy w dwa samochody, co zmienia całkowicie sposób i organizację jazdy, do której przez poprzednie lata byliśmy przyzwyczajeni.
Nie twierdzę, że jechało się źle, ale jednak inaczej, z poczuciem współodpowiedzialności, wzmożoną koncentracją, oraz nieustannym spoglądaniem w lusterko wsteczne.
Bardzo pomocne okazało się posiadanie w obu autach Cb-radia, nie całkiem legalnego w użytkowaniu za granicą, ale szalenie wygodnego w komunikacji
(trzeba było widzieć błyskawiczną akcję demontażu anten cb. w kilkunastu polskich samochodach na austriackim parkingu autostradowym, w momencie gdy wjechał tam patrol policji…, tempo jak podczas wymiany opon w wyścigu F-1… )
Po raz pierwszy jechaliśmy w dwa samochody, co zmienia całkowicie sposób i organizację jazdy, do której przez poprzednie lata byliśmy przyzwyczajeni.
Nie twierdzę, że jechało się źle, ale jednak inaczej, z poczuciem współodpowiedzialności, wzmożoną koncentracją, oraz nieustannym spoglądaniem w lusterko wsteczne.
Bardzo pomocne okazało się posiadanie w obu autach Cb-radia, nie całkiem legalnego w użytkowaniu za granicą, ale szalenie wygodnego w komunikacji
(trzeba było widzieć błyskawiczną akcję demontażu anten cb. w kilkunastu polskich samochodach na austriackim parkingu autostradowym, w momencie gdy wjechał tam patrol policji…, tempo jak podczas wymiany opon w wyścigu F-1… )
2.
Wyruszyliśmy z Poznania tak jak rok temu ok. godz.17.00 i jechaliśmy tą samą drogą, aż do austriackiego Graz (tzn. Wrocław-Kudowa Zdrój-Pardubice-Znojmo-Wiedeń-Graz).
Tym razem jednak całą Słowenie pokonywaliśmy wzdłuż (a może w poprzek, zależy jak się na to patrzy), więc konieczna była winieta za 30€.
Z Graz kierowaliśmy się na Ljublianę i dalej Postojną, gdzie zjechalismy z autostrady na drogę nr 6 kierując się na Rjekę.
Po stronie Chorwackiej, przed Opatią było parę km. autostrady A7.
Następnie przez Istrię jechaliśmy drogą E-751 przez słynny tunel Ućka. Stamtąd już tylko chwilka drogi i przez Labin zjechaliśmy serpentyną do Rabac.
Wyruszyliśmy z Poznania tak jak rok temu ok. godz.17.00 i jechaliśmy tą samą drogą, aż do austriackiego Graz (tzn. Wrocław-Kudowa Zdrój-Pardubice-Znojmo-Wiedeń-Graz).
Tym razem jednak całą Słowenie pokonywaliśmy wzdłuż (a może w poprzek, zależy jak się na to patrzy), więc konieczna była winieta za 30€.
Z Graz kierowaliśmy się na Ljublianę i dalej Postojną, gdzie zjechalismy z autostrady na drogę nr 6 kierując się na Rjekę.
Po stronie Chorwackiej, przed Opatią było parę km. autostrady A7.
Następnie przez Istrię jechaliśmy drogą E-751 przez słynny tunel Ućka. Stamtąd już tylko chwilka drogi i przez Labin zjechaliśmy serpentyną do Rabac.
3.
Podróż niby spokojna, lecz zajęła nam ok. 17 godz.
Podróż niby spokojna, lecz zajęła nam ok. 17 godz.
No tak, ale:
- przed
Kudową Zdrój, oraz ze cztery razy w Czechach były roboty drogowe z ruchem
wahadłowym, gdzie straciliśmy łącznie prawie ok. godziny czasu…
-do tego
obowiązkowy postój w czeskim Las Vegas (czytaj: Znojmo) z nocnym zwiedzaniem i
zakupami w sklepie wolnocłowym, tankowaniem itp.,
- następnie
odpoczynek w Austrii na parkingu z akcją demontażu anten cb.
- a na koniec
średni korek w okolicach Ljubliany
To wszystko
łącznie złożyło się na dłuższy czas przejazdu.
Ale w końcu dotarliśmy szczęśliwie do celu podróży.
Ale w końcu dotarliśmy szczęśliwie do celu podróży.





Komentarze
Prześlij komentarz