8. PULA.

Pula jest jakaś dziwna…Jest to duże, portowe miasto, bardzo bogate w różnorodne zabytki, zachowane w doskonałym stanie, ale…
No właśnie, ale…
Porównując ją do innych tej wielkości miast jak: Zadar, Split, Dubrownik, podobnie obdarzonych przez historię swoimi skarbami, odstaje od nich dość znacznie.
Choć posiada prawdziwe „perły”, a nawet „diamenty” architektury, są one jakieś „nieoszlifowane”, źle „opakowane”, przez co nie wywołują tak potrzebnych u turystów emocji i zachwytu.
Brakuje tej iskry, która rozpala zmysły i powoduje, że nie chce się stąd odjeżdżać.Zaznaczam, że jest to moje bardzo subiektywne odczucie.Zwiedzanie zaczęliśmy od amfiteatru, lub jak ktoś woli Koloseum.
Jest zachowany w świetnym stanie i dumnie góruje nad okolicą.
Akurat odbywał się wewnątrz festiwal filmowy, więc był czerwony dywan, limuzyny, paparazzi itp. atrakcje.Ponieważ miałem aparat fotograficzny (który przy tamtych wyglądał jak Fiat 126p. obok Ferrari), to zrobiłem parę fotek i choć przez chwilę
poczułem się jak korespondent telewizji……TVP 1.
Postaliśmy, pooglądaliśmy i z poczuciem niedosytu poszliśmy dalej.
Główna atrakcja zaliczona, a teraz trzeba znaleźć inne…
Między amfiteatrem a pozostałymi zabytkami jest kilkaset metrów odległości.
Idziemy główną ulicą, pełną sklepów i samochodów.
Wreszcie naszym oczom ukazuje się „Łuk Triumfalny”, który stanowi bramę do Starego Miasta.
Zwany także „Łukiem Sergiusza”, lub „Złotą Bramą” jest drugą, najbardziej znaną atrakcją Puli.
Przyznam szczerze, że robi pozytywne wrażenie.
Po przejściu pod „Łukiem” zatrzymajmy się na chwilę.
Na ścianie kamienicy znajduje się web-kamera.
Niby nic takiego, ale obraz z niej przekazywany jest tak wyraźny, że gdy zadzwonicie do Polski i rodzina będzie Was oglądać na komputerze, to może zobaczyć nawet jakie lody akurat zajadacie…
Po tej chwili spędzonej na tele-video-konferencji poszliśmy z nurtem tłumu turystów, głównym traktem ku placowi „Forum”.
To praktycznie ostatnie skupisko zabytkowych budynków (jeżeli nie zwiedzaliśmy bocznych zaułków, uliczek i murów obronnych).
Są tu między innymi: Świątynia Romy i Augusta, Katedra Wniebowzięcia N.M.P. i Ratusz.
Jak to na głównym placu zabytkowego miasta bywa, można tu spotkać wielu „artystów”, którzy w zamian za kuny, euro, dolary itp. prezentują się jak w castingu do programu „Mam talent”…
Jedni lepiej inni gorzej…
No i w zasadzie to już ok. 90% tego co oferuje Pula…
Ostatnia prosta prowadzi do parku, gdzie znajduje się bardzo fajna, mosiężna makieta miasta z mini fontanną, oraz olbrzymia kotwica z jakiegoś starego okrętu.
Dalej jest już tylko port, a w oddali widać pięknie podświetlone różnymi kolorami dźwigi-żurawie.
To by mógł być już koniec atrakcji…
…ale że mamy szczęście do nietypowych przygód, to w drodze do apartamentu, a właściwie jakieś 200 m. od niego, dostrzegliśmy zaparkowane w nietypowym miejscu samochody, oraz dużą grupę ludzi idącą w tym samym kierunku…
Ciekawość zwyciężyła nad strachem.Przez sekretne przejście w ogrodzeniu udaliśmy się wraz z nimi.
Scena wypisz, wymaluj jak z filmu… „The Walking Dead”.
Grupa zahipnotyzowanych zombi, jeden za drugim idą przed siebie przez ciemny park… Szook…
Muszę się przyznać, że udawałem przed synkiem i żoną twardziela, ale trochę się jednak bałem.No i co się okazało?
Owe sekretne przejście i park to dawna, opuszczona jednostka wojskowa, mieszcząca się przy nabrzeżu portowym.
No ale po co tam idą ci „zombi” ?
Otóż nabrzeże po tej stronie zatoki portowej stanowi doskonały punkt widokowy na okolice amfiteatru, gdzie właśnie w tym momencie rozpoczął
się…
pokaz sztucznych ogni.
Była to niespodziewana, ale bardzo imponująca swym rozmiarem atrakcja.
Z powrotem wracaliśmy już nieco bardziej spokojni…
Tak zakończyliśmy zwiedzanie Puli…

Cdn…
































Komentarze

Popularne posty z tego bloga