Pula jest jakaś dziwna…Jest to duże, portowe miasto, bardzo
bogate w różnorodne zabytki, zachowane w doskonałym stanie, ale…
No właśnie, ale…
Porównując ją do innych tej wielkości
miast jak: Zadar, Split, Dubrownik, podobnie obdarzonych przez historię swoimi
skarbami, odstaje od nich dość znacznie.
Choć posiada prawdziwe „perły”, a nawet
„diamenty” architektury, są one jakieś „nieoszlifowane”, źle „opakowane”, przez
co nie wywołują tak potrzebnych u turystów emocji i zachwytu.
Brakuje tej iskry, która rozpala zmysły i
powoduje, że nie chce się stąd odjeżdżać.Zaznaczam, że jest to moje bardzo
subiektywne odczucie.Zwiedzanie zaczęliśmy od amfiteatru, lub jak ktoś woli
Koloseum.
Jest zachowany w świetnym stanie i dumnie góruje nad okolicą.
Jest zachowany w świetnym stanie i dumnie góruje nad okolicą.
Akurat odbywał się wewnątrz festiwal
filmowy, więc był czerwony dywan, limuzyny, paparazzi itp. atrakcje.Ponieważ
miałem aparat fotograficzny (który przy tamtych wyglądał jak Fiat 126p. obok
Ferrari), to zrobiłem parę fotek i choć przez chwilę
poczułem się jak korespondent telewizji……TVP 1.
Postaliśmy, pooglądaliśmy i z poczuciem
niedosytu poszliśmy dalej.
Główna atrakcja zaliczona, a teraz trzeba znaleźć inne…
Między amfiteatrem a pozostałymi zabytkami
jest kilkaset metrów odległości.
Idziemy główną ulicą, pełną sklepów i samochodów.
Wreszcie naszym oczom ukazuje się „Łuk Triumfalny”, który stanowi bramę do Starego Miasta.
Zwany także „Łukiem Sergiusza”, lub „Złotą Bramą” jest drugą, najbardziej znaną atrakcją Puli.
Przyznam szczerze, że robi pozytywne wrażenie.
Idziemy główną ulicą, pełną sklepów i samochodów.
Wreszcie naszym oczom ukazuje się „Łuk Triumfalny”, który stanowi bramę do Starego Miasta.
Zwany także „Łukiem Sergiusza”, lub „Złotą Bramą” jest drugą, najbardziej znaną atrakcją Puli.
Przyznam szczerze, że robi pozytywne wrażenie.
Po przejściu pod „Łukiem” zatrzymajmy się
na chwilę.
Na ścianie kamienicy znajduje się web-kamera.
Niby nic takiego, ale obraz z niej przekazywany jest tak wyraźny, że gdy zadzwonicie do Polski i rodzina będzie Was oglądać na komputerze, to może zobaczyć nawet jakie lody akurat zajadacie…
Niby nic takiego, ale obraz z niej przekazywany jest tak wyraźny, że gdy zadzwonicie do Polski i rodzina będzie Was oglądać na komputerze, to może zobaczyć nawet jakie lody akurat zajadacie…
Po tej chwili spędzonej na
tele-video-konferencji poszliśmy z nurtem tłumu turystów, głównym traktem ku
placowi „Forum”.
To praktycznie ostatnie skupisko zabytkowych budynków (jeżeli nie zwiedzaliśmy
bocznych zaułków, uliczek i murów obronnych).
Są tu między innymi: Świątynia Romy i Augusta, Katedra Wniebowzięcia N.M.P. i Ratusz.
Są tu między innymi: Świątynia Romy i Augusta, Katedra Wniebowzięcia N.M.P. i Ratusz.
Jak to na głównym placu zabytkowego miasta
bywa, można tu spotkać wielu „artystów”, którzy w zamian za kuny, euro, dolary
itp. prezentują się jak w castingu do programu „Mam talent”…
Jedni lepiej inni gorzej…
No i w zasadzie to już ok. 90% tego co
oferuje Pula…
Ostatnia prosta prowadzi do parku, gdzie znajduje się bardzo fajna, mosiężna
makieta miasta z mini fontanną, oraz olbrzymia kotwica z jakiegoś starego
okrętu.
Dalej jest już tylko port, a w oddali
widać pięknie podświetlone różnymi kolorami dźwigi-żurawie.
To by mógł być już koniec atrakcji…
…ale że mamy szczęście do nietypowych
przygód, to w drodze do apartamentu, a właściwie jakieś 200 m. od niego,
dostrzegliśmy zaparkowane w nietypowym miejscu samochody, oraz dużą grupę ludzi
idącą w tym samym kierunku…
Ciekawość zwyciężyła nad strachem.Przez sekretne przejście w ogrodzeniu udaliśmy się wraz z nimi.
Scena wypisz, wymaluj jak z filmu… „The Walking Dead”.
Grupa zahipnotyzowanych zombi, jeden za drugim idą przed siebie przez ciemny park… Szook…
Muszę się przyznać, że udawałem przed synkiem i żoną twardziela, ale trochę się jednak bałem.No i co się okazało?
Ciekawość zwyciężyła nad strachem.Przez sekretne przejście w ogrodzeniu udaliśmy się wraz z nimi.
Scena wypisz, wymaluj jak z filmu… „The Walking Dead”.
Grupa zahipnotyzowanych zombi, jeden za drugim idą przed siebie przez ciemny park… Szook…
Muszę się przyznać, że udawałem przed synkiem i żoną twardziela, ale trochę się jednak bałem.No i co się okazało?
Owe sekretne przejście i park to dawna,
opuszczona jednostka wojskowa, mieszcząca się przy nabrzeżu portowym.
No ale po co tam idą ci „zombi” ?
No ale po co tam idą ci „zombi” ?
Otóż nabrzeże po tej stronie zatoki
portowej stanowi doskonały punkt widokowy na okolice amfiteatru, gdzie właśnie
w tym momencie rozpoczął
się…
się…
pokaz sztucznych ogni.
Była to niespodziewana, ale bardzo
imponująca swym rozmiarem atrakcja.
Z powrotem wracaliśmy już nieco bardziej
spokojni…
Tak zakończyliśmy zwiedzanie Puli…
Tak zakończyliśmy zwiedzanie Puli…


















Komentarze
Prześlij komentarz