2. DZIEŃ PIERWSZY. WSPOMNIENIA WRÓCIŁY.
Jak już wcześniej pisałem na miejsce naszego pobytu wybraliśmy cudowne miasteczko Rabac.
Byliśmy tam już 18 lat temu, spędzając nasze pierwsze wakacje w Chorwacji.
Wtedy mieszkaliśmy w samym centrum.Tym razem znaleźliśmy kwaterę w połowie drogi między Labin a Rabac.
Zrobiliśmy to celowo, aby wypoczywać z dala od turystycznego zgiełku, tłoku i hałasu, lecz zarazem na tyle blisko (ok. 2 km. od morza) by móc codziennie korzystać z atrakcji tego Adriatyckiego kurortu.
Apartament znajdował się na skraju góry i oferował oprócz basenu, egzotycznych roślin, ciszy i spokoju, przepiękne widoki panoramy miasta Rabac, morza oraz otaczających je wzgórz porośniętych cudowną zielenią.
Na miejsce dojechaliśmy ok. godz.10.00, a kwatera dostępna była dopiero po 14.00…
Cóż robić?
Trzeba rozpoznać okolicę i przywitać się z morzem.
Zjechaliśmy na sam dół, do miasteczka, zaparkowaliśmy samochód (co jak sie później okaże wcale nie jest takie łatwe) i ruszyliśmy stromymi schodami w dół, do promenady.
Gdy naszym oczom ukazała się urocza zatoczka, ze stateczkami kołyszącymi się po cudownie turkusowej wodzie, wszystkie wspomnienia powróciły…
W jednej chwili ubyło nam z 18 lat…(oooj gdyby to było możliwe…)
Trochę pospacerowaliśmy, zjedliśmy pierwsze sladoledy, pooglądaliśmy miejscowe kotki i nagle poczuliśmy jak w szybkim tempie owe „utracone” lata zaczęły nam przybywać…
Swoje zrobiło zmęczenie podróżą oraz wysoka temperatura.
No cóż, trzeba wracać. A że czasu nie minęło zbyt dużo, ruszyliśmy w przeciwnym kierunku, na rekonesans po miasteczku Labin, mającym w swej ofercie wszystko co zaspokoi wszelkie potrzeby konsumpcyjne, kulturalne oraz duchowe. Ale o tym innym razem, bo to temat na osobny wpis…
Ok.14.00 zameldowaliśmy się w naszej zielonej oazie.
Po rozpakowaniu naszego TIR-a (a uwierzcie mi, że zabraliśmy chyba 3/4 wyposażenia naszego domu ) miły gospodarz zaprosił nas na powitalną degustację zrobionych przez siebie specjałów o trzech smakach: miętowym, śliwkowy oraz miodowym.
Było bardzo miło, zwłaszcza jemu, gdyż jednych gości przed nami już witał, a następni czekali w kolejce…
W czasie sporządzania strawy przez naszą Panią domu, męska część załogi udała się przetestować basen.
Tego nam było trzeba… Było super. Potem obiadek, chwila relaksu, wieczorny spacerek i lulu…
Cdn…
Komentarze
Prześlij komentarz